Czym właściwie jest frezowanie rur kanalizacyjnych?
Na koniec węża wysokociśnieniowego zamiast zwykłej dyszy wchodzi głowica z ostrzami. Napędza ją ten sam strumień wody, który normalnie płucze rurę, tylko że tutaj energia idzie w obrót. Głowica kręci się wewnątrz przewodu i ścina to, co przywarło do ścianki albo wrosło do środka.
Różnica wobec zwykłego udrażniania jest prosta. Spirala robi w zatorze dziurę i woda znowu leci, ale osad zostaje. Ciśnienie zmywa miękkie: tłuszcz, muł, resztki organiczne. Frez jako jedyny tnie materiał twardy — korzeń, beton, wapienny nalot sprzed dekady.
Frezowanie rur kanalizacyjnych w Częstochowie zamawia się więc nie wtedy, gdy zlew w kuchni schodzi wolno, tylko wtedy, gdy problem siedzi w przyłączu albo w kanale. To robota na przyłącza i kanały, w których zwykłe przepychanie i udrażnianie rur przestało cokolwiek dawać albo trzyma tylko na kilka tygodni.
Frezowanie czy WUKO — po czym poznać, czego potrzeba?
Po tym, jak zachowuje się rura po czyszczeniu.
- Po WUKO leci normalnie i tak zostaje — zator był miękki, sprawa zamknięta. Frez niepotrzebny.
- Po WUKO leci, ale za dwa tygodnie znowu wolno — coś w rurze zostało i zbiera na siebie kolejny osad. Tu wchodzi frez.
- Ciśnienie w ogóle nie przechodzi dalej — przeszkoda jest twarda i nieruchoma. Płukanie tylko zużywa czas.
W praktyce te dwie metody chodzą razem. Najpierw frez ścina przeszkodę, potem czyszczenie ciśnieniowe WUKO wypłukuje z rury urobek, żeby nie osiadł kawałek dalej i nie zrobił nowego zatoru. Samo frezowanie bez płukania to robota w połowie.
Skąd biorą się korzenie w przyłączu?
Z nieszczelnego złącza i z wilgoci, która się przez nie sączy. Korzeń rośnie tam, gdzie jest woda, więc trafia do rury bezbłędnie. Wchodzi cienkim włoskiem przez szczelinę między kielichami, a w środku, w cieple i wilgoci, rozrasta się w gęstą szczotkę, która łapie wszystko, co płynie.
To zmora domków pod miastem i działek, gdzie drzewa rosną przy granicy, a przyłącze biegnie akurat pod nimi. W Częstochowie widzimy to najczęściej na obrzeżach i w gminach dookoła — tam, gdzie posesje mają dojrzałą zieleń, a instalacja ma swoje dwadzieścia lat. W kamienicach w centrum problem jest inny: żeliwne piony oblepione kamieniem i tłuszczem, gdzie z kolei frez trzeba prowadzić bardzo ostrożnie, żeby nie rozszczelnić starych złączy.
Sam objaw bywa mylący. Nie ma nagłego zatkania, jest powolne pogarszanie: najpierw wolniejszy spływ z toalety, potem bulgotanie, w końcu cofka po większym praniu.
Beton, zaprawa i kamień — co jeszcze ścina frez
Korzenie to najczęstszy powód, ale nie jedyny.
- Zaprawa i beton po budowie lub remoncie — spłukane do kanalizacji resztki wiążą w rurze na kamień. Klasyka po wylewkach.
- Wieloletni kamień i zbity osad — w starych instalacjach potrafi zabrać połowę światła rury.
- Wystający kielich albo źle wpięte podejście — sąsiad wpiął się w kanał krzywo i końcówka rury sterczy do środka, łapiąc wszystko po drodze.
- Zeskorupiały tłuszcz — kiedy z gastronomii latami szedł do rury tłuszcz, warstwa twardnieje i ciśnienie po niej ślizga się bez efektu.
Ile kosztuje frezowanie rur kanalizacyjnych w Częstochowie?
Uczciwie: nie podamy tej ceny przez telefon z góry i nikt rzetelny tego nie zrobi. Koszt zależy od średnicy rury, długości odcinka, rodzaju przeszkody i tego, czy jest gdzie wpiąć sprzęt. Zaprawa na trzech metrach i korzenie na dwudziestu to dwie różne roboty.
Robimy to inaczej. Opisz przez telefon, co się dzieje i od kiedy, a jeśli nie wiadomo, gdzie siedzi problem — wpuszczamy najpierw kamerę. Po obejrzeniu rury wiadomo, czy w ogóle potrzebny jest frez, i wtedy podajemy cenę przed rozpoczęciem pracy, a nie po fakcie.
Po frezowaniu zawsze wchodzi kamera
Frez usuwa przeszkodę, ale nie odpowiada na pytanie, dlaczego ona tam była. Przy korzeniach odpowiedź jest zawsze ta sama: gdzieś jest nieszczelne złącze i za rok korzeń wróci tą samą drogą.
Dlatego po robocie robimy inspekcję TV kanalizacji. Na monitorze widać, czy rura po oczyszczeniu jest cała, gdzie dokładnie jest rozszczelnione złącze i czy odcinek nadaje się do dalszej eksploatacji, czy trzeba go planować do wymiany. To kilkanaście minut, które decydują o tym, czy za dwa lata będzie kolejny wyjazd. Więcej o doborze narzędzia do konkretnego zatoru zebraliśmy w tekście o metodach udrażniania kanalizacji.
Autor wpisu
Rafał Michnicki
Właściciel
Właściciel TRANSPOL — pogotowia wodno-kanalizacyjnego w Częstochowie. 26 lat na rynku wod-kan, pogotowie czynne całą dobę, dojazd w promieniu do 50 km.
Najczęstsze pytania
Czy frezowanie uszkodzi rurę?
Przy prawidłowo dobranej głowicy i ciśnieniu — nie. Ryzyko pojawia się w starych, skorodowanych żeliwach i w rurach, które już są pęknięte. Dlatego przy instalacjach z kamienic zaczynamy od kamery, a nie od freza.
Czy trzeba rozkopywać podwórko?
Nie. Cała robota idzie od studzienki albo od rewizji, wężem wprowadzanym do rury. Na tym polega przewaga tej metody nad wymianą odcinka — kostka i trawnik zostają nietknięte.
Korzenie wrócą?
Jeśli złącze zostanie nieszczelne, to prędzej czy później tak — zwykle po kilku sezonach. Frez daje przekrój tu i teraz, a kamera pokazuje, czy warto od razu zaplanować naprawę złącza, żeby nie wracać co roku.
Jak szybko przyjeżdżacie?
Na awarie jeździmy całą dobę. Frezowanie to zwykle robota planowana, więc ustalamy termin, ale gdy rura jest całkowicie zablokowana i leje się do piwnicy, traktujemy to jako zgłoszenie pilne — patrz pogotowie kanalizacyjne 24h.
Zadzwoń, zanim znowu się cofnie
Jeśli po każdym czyszczeniu rura wraca do formy na miesiąc i tyle, problem nie jest w zatorze, tylko w tym, co siedzi w ściance. Zadzwoń pod 722 123 122 i powiedz, jak często wraca i po czym poznajesz. Umówimy inspekcję, a jeśli w rurze faktycznie jest korzeń albo beton — przyjedziemy z frezem i WUKO za jednym razem.
